Zobacz
Do góry

Na przekór trudnościom

MKS Dąbrowa Górnicza po raz trzeci z rzędu zagra w play-offie. – W sezonie zasadniczym wykonaliśmy super pracę – podkreślił Jacek Winnicki, trener ekipy z Zagłębia Dąbrowskiego.

Dąbrowianie w ostatniej kolejce podejmowali Miasto Szkła Krosno. Mecz miał ogromne znaczenie. Zwycięstwo dawało im bowiem miejsce w czołowej ósemce, która zagra o medale. Gracze MKS-u plan wykonali. Wygrali pewnie (88:82). Trener, Jacek Winnicki, po końcowej syrenie nie szczędził im ciepłych słów i z uznaniem wypowiadał się o ich postawie. – Serdecznie gratuluję moim zawodnikom. Osiągnęliśmy bowiem wielki sukces. Ci chłopcy zostawili tutaj serce. Przy tych wszystkich perturbacjach, które mieliśmy w tych rozgrywkach, awans do play-offu to wielka rzecz dla tego klubu, miasta i kibiców. Z całego serca gratuluję zawodnikom – mówił doświadczony szkoleniowiec.

Faktycznie, dąbrowski klub po drodze do play-offu sporo przeszedł. Zaczęło się jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. MKS otrzymał licencję dopiero za drugim podejściem. Miało to związek z przegranymi sprawami w trybunałach arbitrażowych z byłymi graczami. Tamte zobowiązania udało się spłacić, ale wtedy pojawiły się nowe. Większość zawodników z kadry z zeszłego sezonu poinformowała, że wobec nich MKS też ma zaległości. Byli to m.in. Piotr Pamuła, Witalij Kowalenko, Maciej Kucharek, Jarosław Trojan czy Jakub Parzeński. W pewnym momencie wydawało się nawet, że klub nie przetrwa, tym bardziej że brak terminowych wypłat spowodował, że drużynę opuścili najpierw Trey Davis, a kilka tygodni później Bartłomiej Wołoszyn i Szymon Łukasiak.

MKS Dąbrowa Górnicza. To żadne cuda

Dwaj pierwsi byli graczami kluczowymi w układance Winnickiego, Łukasiak natomiast był jedynym nominalnym środkowym. Wydawało się, że przy takich stratach, MKS pogrąży się w dolnych rejonach tabeli. Tymczasem spisywani na straty dąbrowianie pokazali, że w sporcie pieniądze to nie wszystko. Grali jak z nut. Całą koszykarską Polskę zadziwili hartem ducha, wolą walki i charakterem. Cenne okazały się też uzupełnienia, Deng Deng i Adris De Leon. Obaj szybko wkomponowali się w drużynę. Sezon życia rozgrywają też Mateusz Zębski oraz Mathieu Wojciechowski. A nad wszystkim panuje Jacek Winnicki, który umiejętnie układa „klocki” mimo straty kolejnych zawodników.

Dąbrowianie wśród „średniaków” jako jedyni potrafili wygrywać z najlepszymi, Polskim Cukrem Toruń, Arką Gdynia, Anwilem Włocławek i Argedem BLSlam Stalą Ostrów Wlkp. Jedynie nie znaleźli sposobu na Stelmet BC Eneę Zielona Góra. Obecnie mają najdłuższą serię – pięć – zwycięstw w lidze. Gry w play-offie są już pewni, ale nie zamierzają na tym poprzestać. Chcą zakończyć fazę zasadniczą na szósty miejscu. – Sezon się jeszcze nie skończył. Przed nami ważny mecz we własnej hali z AZS Koszalin (sobota godz. 19.00)., który będzie decydował o naszym miejscu przed play-offem. Na pewno nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa –zapewnił Winnicki.

 

Na zdjęciu: Pomysły Jacka Winnickiego, jego podopieczni potrafią przenieść na parkiet w sposób wręcz perfekcyjny.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport