Rafał Górak znalazł kandydata na flagowego napastnika. „Jest dla nas cenny”

Daniel Rumin został autorem dwóch pierwszych goli dla GieKSy od chwili spadku do II ligi. Dwukrotnie trafił do siatki w zremisowanym sobotnim starciu z I-ligowym Podbeskidziem.

– Zawodnik, który potrafi wykorzystać w meczu dwie sytuacje, jest dla nas cenny, a tego dokonał „Rumi”. Błysnął. Będziemy dalej przygotowywać go, a kto wie: być może okaże się naszym flagowym napastnikiem – przyznał trener Rafał Górak. Popołudniową porażkę ze Skrą Częstochowa, czyli przyszłym rywalem katowiczan w walce o punkty, 22-letni napastnik obejrzał już z perspektywy widza, długo odświeżając też dawne znajomości. To właśnie ze Skry przeniósł się przecież rok temu do Katowic.

GKS Katowice przegrał, choć stworzył więcej sytuacji od częstochowian. Zawodziła skuteczność; zwłaszcza ustawionego na szpicy 18-letniego Bartosza Marchewkę.

– Rozegraliśmy dwa mecze. Pierwszy, z zespołem z wyższej ligi, był w naszym wykonaniu bardzo poprawny. Ze Skrą wypadliśmy momentami słabo. Były cząstki tego, czego oczekujemy, ale wydaje się, że ta drużyna powinna zagrać lepiej i wygrać to spotkanie – ocenił Górak. Dodał, że jego zawodnikom nie pomagał też kiepski stan boiska w Rybniku-Kamieniu, ale słusznie zauważył, iż różnej jakości muraw należy spodziewać się też na II-ligowym szlaku.

Katowiczanie sparingową sobotą podsumowali tygodniowe zgrupowanie w Kamieniu, z którym rozstali się po wczorajszym rozruchu. Teraz zespół otrzyma dwa dni wolnego, a do zajęć wróci w środę. Odnotujmy, że z przyczyn zdrowotnych ani przeciw Podbeskidziu, ani Skrze, nie zagrali Kacper Tabiś, Arkadiusz Woźniak i Mateusz Kompanicki, zmagający się z drobnymi urazami. Już wcześniej drużynę opuścił z kolei, z powodu ciut poważniejszej kontuzji, Zbigniew Wojciechowski. Prawy obrońca, który ma zostać wypożyczony na Bukową z LKS-u Goczałkowice, skręcił kostkę. Przyjazdem karetki zakończył się z kolei 70-minutowy występ przeciw Skrze dla Szymona Frankowskiego. Bramkarz od sobotniego poranka uskarżał się na złe samopoczucie, ale młodzieńczy hart ducha wziął górę nad wyrachowaniem. „Odcięło” go i musiał wylądować pod kroplówką.

Przeciwko częstochowianom w szeregach GieKSy testowany był słowacki skrzydłowy z tamtejszej I ligi. – Wyróżniał się, ale czy aż na tyle, by stanowić wzmocnienie zespołu, który bardzo porządnie wypadł z Podbeskidziem…? – głośno zastanawiał się trener Rafał Górak. W niedzielny poranek dyrektor sportowy Robert Góralczyk przekazał nam, że na tym jednym występie przygoda Słowaka z katowickim zespołem póki co się zakończy.

 

Zobacz jeszcze: Nowa polityka transferowa GKS-u Katowice zakłada… wypożyczanie

 

 

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze