Rozterki siostry Macieja Gajosa

W ubiegłym roku z Rakowem przyszło mu walczyć w rozgrywkach Pucharu Polski, gdy reprezentował jeszcze barwy Lecha Poznań. W niedzielę, jako gracz drużyny Piotra Stokowca, wystąpi w potyczce częstochowian z Lechią Gdańsk. Dla pomocnika lechistów Macieja Gajosa i jego najbliższych będzie to niewątpliwie bardzo ważne wydarzenie. To pod Jasną Górą Gajos stawiał bowiem swoje pierwsze piłkarskie kroki.

Lechia cztery miesiące temu zatrzymała zwycięski pochód Rakowa w Pucharze Polski. W niedzielę będzie chciała po raz kolejny utrzeć nosa beniaminkowi, który już chyba okrzepł i za wszelką cenę będzie szukał punktów w starciu z trzecim zespołem poprzedniego sezonu.

O tym, że Gajos darzy klub spod Jasnej Góry szczególnym sentymentem, nie trzeba nikogo przekonywać. Gdy w Częstochowie na koniec roku organizowana jest cykliczna impreza, pod nazwą „Piłkarska Gwiazdka” zawsze stawia się na zaproszenie organizatorów, bo zjeżdżają się wtedy inni jego dawni koledzy. Wpada wtedy również do rodziców, którzy dzięki pomocy syna wprowadzili się kilka lat temu do nowego mieszkania.

Z obecnego zespołu Rakowa Gajos zna najlepiej Piotra Malinowskiego. Z klubem z Częstochowy pożegnał się Mateusz Zachara, inny jego futbolowy druh, który tak jak on wyszedł spod skrzydeł nieodżałowanego trenera Zbigniewa Dobosza. Kariera Gajosa nabrała rozpędu za sprawą transferu z Rakowa do Jagiellonii Białystok. Stał za nim niegdyś obrońca, dziś komentator piłkarski Tomasz Hajto. „Gianni” wpadał zresztą do Częstochowy nie tylko obserwować młodych utalentowanych graczy Rakowa. Przyjaźni się z jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich malarzy Tomaszem Sętowskim, w przeszłości obiecującym skoczkiem wzwyż, dziś stając z nim do pojedynków na… tenisowym korcie.

Siostra Macieja, Karolina Gajos, na co dzień badmintonistka występująca na zapleczu francuskiej ekstraklasy (w zakończonym sezonie jej podparyska drużyna wywalczyła awans), sama jest mocno przesiąknięta futbolem. – Brat piłkarz, chłopak piłkarz, szwagier piłkarz, tato były piłkarz… Od futbolu nie da się po prostu uciec. Na mecz Rakowa z Lechią jedziemy całą familią. I nawet nie wiem specjalnie, komu kibicować. Kurcze… Mam świadomość, że naszemu Rakowowi potrzebne są punkty. No bo beniaminek, nowicjusz. Z drugiej strony brat gra w Lechii. I co tu zrobić? Najważniejsze, żeby było fajne widowisko, które zadowoli kibiców – przekonuje.

Po zakończeniu przygody z Lechem w przypadku Gajosa pojawił się temat powrotu do Rakowa. Jak szybko się pojawił, tak szybko poszedł w niepamięć, bo na zawodnika sieci zarzucił klub ze stolicy Pomorza. – Z tego, co wiem, to Maciej znał trenera Stokowca jeszcze z czasów występów w Jagiellonii. I to on wyraził chęć ściągnięcia go do Lechii. Myślę, że już dobrze się tam czuje, bo ma za sobą czas poznawania ekipy z Gdańska i zgrywania się z kolegami – tłumaczy nam Karolina Gajos.

Okazuje się, że najbardziej wymagającym recenzentem boiskowych dokonań Macieja Gajosa jest jego mama. – Wspólnie oglądamy sporo meczów w telewizji. I to mama jest najbardziej krytyczna w stosunku do Maćka. Niczego nie owija w bawełnę. Jeśli wypadnie słabo, mówi mu to wprost, szczerze do bólu. On o tym wie, że mizerną grą najbardziej podpada mamie – uśmiecha się nasza rozmówczyni.

Od pewnego czasu bliskie kontakty utrzymują ze sobą kibice Rakowa i Lechii. Teraz na dodatek został zniesiony zakaz przyjazdu kibiców gości na mecze do Bełchatowa, których gospodarzem jest Raków. Dzięki decyzji władz samorządowych Bełchatowa sektor gości będzie już na stałe wypełniony sympatykami zespołu rywali czerwono-niebieskich.

 

Na zdjęciu: Maciej Gajos, choć piłkarskiego abecadła uczył się w Rakowie, teraz zrobi wszystko, by pokonać beniaminka z Częstochowy.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem