Zobacz
Do góry

Z okręgówki do I ligi przez przypadek

W meczu z GKS-em Tychy w Chojniczance zadebiutowało dwóch młodzieżowców.

Pojawienie się na boisku Mateusza Żukowskiego zaskoczeniem nie było, bo 17-latek, wypożyczony z Lechii Gdańsk trzy dni przed meczem z GKS-em Tychy, ma już na swoim koncie występy w ekstraklasie oraz w juniorskich i młodzieżowych reprezentacjach Polski.

Natomiast wejście Marcina Rajcha i to jako pierwszego zmiennika stanowiło niespodziankę nawet dla uważnych kibiców Chojniczanki. Ten transfer został sfinalizowany w przeddzień meczu, a 20-latek zaczął ten sezon w Wiśle Tczew, występującej w klasie okręgowej, w której rozegrał 3 mecze i wykonał skok na I-ligowe boiska.

– W piłce czasem decydujące znaczenie ma przypadek – twierdzi trener chojniczan Josef Petrzik. – Nasza druga drużyna gra w okręgówce i w pierwszym w tym sezonie meczu u siebie gościła Wisłę Tczew. Ponieważ chodzimy na mecze naszych rezerw, kiedy grają na naszym boisku, to wybraliśmy się na to spotkanie z działaczami i dyrektorem klubu, a Marcin Rajch zagrał bardzo solidnie. Spodobało się nam, że jest bardzo szybki i bardzo dynamiczny.

W dodatku to młody chłopak, a my nie mamy młodzieżowca z rocznika 1999 więc zaprosiliśmy go na testy. Po nich zdecydowaliśmy się go pozyskać. Uznaliśmy, że przyda się nam z jego warunkami fizycznymi, bo jest dobrze zbudowany, mocny, silny i szybkościowo zbliżający się do parametrów Miłosza Przybeckiego.

Jałocha uratował punkt

A sama decyzja o wejściu Marcina podczas meczu z GKS-em Tychy pojawiła się gdy w 70 minucie przeszedł czas na zmianę Krystiana Wachowiaka. Do wyboru miałem Mateusza Żukowskiego, który dołączył do nas we wtorek i jeszcze musimy się przyglądnąć, albo Marcina, który trenował już z nami ponad tydzień i znaliśmy jego meczowe zachowania.

Dlatego Marcin wszedł pierwszy, ale Mateusz, który jest dobrze zbudowany też pojawił się na boisku i miał nawet w samej końcówce sytuację, bo główkował z bliska i próbował dobijać szukając długiego słupka. Niewiele brakowało, żeby spełnił swoją rolę dżokera, a ważne było też to, że pomógł też w defensywie. Swoim wzrostem w końcówce wspomógł też obronę przy stałych fragmentach gry, które są mocną stroną GKS-u Tychy. Obaj zaliczyli więc debiuty i dali dobrą zmianę. Postawiliśmy na młodych zawodników.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze