Zagłębie Sosnowiec chce wrócić na właściwe tory

Wydawało się, że Zagłębiu nic gorszego niż walka o utrzymanie na I-ligowym froncie do ostatniej kolejki sezonu 2019/20 w kolejnych miesiącach się już nie przytrafi. Tymczasem jesienią 2020 było jeszcze gorzej.


Początek był wprawdzie obiecujący, ale cóż z tego, że w kilku meczach sosnowiczanie grali ładnie dla oka, skoro punkty kasowali rywale. Efekt? W listopadzie z posadą pożegnał się Krzysztof Dębek, a w jego miejsce ściągnięto doświadczonego Kazimierza Moskala. Nowy szkoleniowiec zapowiedział, że najpierw przyjrzy się drużynie, a ewentualną przebudowę przeprowadzi podczas zimowej przerwy. Mówiło się o kosmetycznych zmianach, było trochę zaklinania rzeczywistości, że nie taki zespół zły jak go widzą…

Po ostatnim meczu z Miedzią Legnica trener wprost zakomunikował, że potrzebuje konkretnych wzmocnień. 11 pkt w 17 meczach, zaledwie trzy zwycięstwa i przedostatnia pozycja w tabeli I ligi. Taki wynik musiał przełożyć się na kadrowe roszady.

– Przed ostatnimi czterema meczami udzieliłem wywiadu, w którym powiedziałem, że zimą kadrowej rewolucji nie będzie. Miałem wówczas świadomość jakie jest morale zespołu i z jaką ilością kontuzji mamy do czynienia. To był jeszcze czas, gdy trener liczył, że zawodnicy, których widzi na treningach, zna z lat poprzednich, oddadzą to w meczach i daliśmy sobie czas do końca rundy.

Moim obowiązkiem było w tym momencie budować piłkarzy i dać sygnał, że w nich wierzymy. Zresztą tak było. Każdy kolejny mecz zmieniał optykę i te kilka kolejek zweryfikowało kilka osób negatywnie. Stąd słowa trenera. W międzyczasie ustaliliśmy pozycje, które jednak powinniśmy wzmocnić – tłumaczył po zakończeniu rundy prezes Zagłębia, Marcin Jaroszewski.

Zanim na Ludowy trafił trener Moskal, Zagłębie nakłoniło do współpracy z klubem Roberta Podolińskiego, który został doradcą zarządu ds. sportowych. Złośliwi pytali po co, dlaczego, zarzucali, że zamiast oglądać mecze sosnowiczan, nowy człowiek na liście płac zajmuje się komentowaniem spotkań w TV. Prezes Jaroszewski dość jasno określił jak ma wyglądać proces transferowania piłkarzy do Zagłębia.

– Nad transferami pracuje wiele osób, w tym Robert Podoliński w konsultacji ze sztabem pierwszego zespołu i dopiero po tej weryfikacji kandydat musi zostać zaakceptowany przez I trenera. Ja pytam, ile to kosztuje. Bez akceptacji Kazimierza Moskala zawodnik w Zagłębiu nie zagra – podkreślał prezes sosnowiczan.

Patrząc na to jak wyglądały zimowe transfery w wykonaniu Zagłębia – przynajmniej na papiarze, bo wszystko zweryfikuje boisko – wszystko wygląda tak jak powinno.

Zimą w Sosnowcu postawiono na jakość, a nie ilość. Miały być konkretne wzmocnienia, o które dopominał się trener Moskal, i mamy konkretne nazwiska. Bo trudno inaczej mówić o ściągnięciu graczy z ekstraklasy – Macieja Ambrosiewicza i Szymona Sobczaka – czy pozyskaniu Patrika Misaka z ekipy lidera I ligi, który przez większość rundy grał w wyjściowej jedenastce Bruk-Bet Termaliki Nieciecza.

Jeśli dodamy do tego Michała Masłowskiego, z którym w Sosnowcu wiążą przyszłościowe plany, czy utalentowanego bramkarza Szymona Frankowskiego, to trudno nie oprzeć się wrażeniu, że zimowe transfery Zagłębia były robione z głową.


Czytaj jeszcze: Spokój w tyłach

Zagłębie po spadku z ekstraklasy w 2019 roku znalazło się na zakręcie. Miniony sezon miał być przejściowym, a w bieżącym klub miał okrzepnąć na zapleczu ekstraklasy. Tymczasem jest walka o uniknięcie spadku do II ligi. Klub z Sosnowca może mówić o sporym szczęściu, że kryzys dopadł drużynę w sezonie przejściowym, gdy I ligę opuści tylko jeden zespół.

W Sosnowcu wierzą, że pod rządami trenera Moskala drużyna wróci na właściwe tory. Ogon I-ligowej tabeli to znacznie poniżej oczekiwań klubu, który już niebawem będzie swoje mecze rozgrywał na nowym stadionie. Stadionie szytym na miarę ekstraklasy. Czy trener Moskal będzie w przyszłości tym krawcem, który „uszyje” także zespół? Trochę materiału już dostał…


Na zdjęciu: Maciej Ambrosiewicz (nr 88) to jeden z najistotniejszych transferów Zagłębia.

Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Komentarze