Zobacz
Do góry

Żeby tylko chciała…

Dlaczego Anita Włodarczyk woli trenować w ruinach warszawskiej Skry zamiast w najwyższej klasy obiektach AZS AWF Katowice i Stadionu Śląskiego – które reprezentuje i promuje?

W kwietniu dwukrotna mistrzyni olimpijska i rekordzistka świata w rzucie młotem zmieniła klubowe barwy: przeniosła się ze stołecznego klubu do akademickiego z Katowic. Jest także „twarzą” Stadionu Śląskiego i ambasadorem marki „Śląskie”.

Mimo to wciąż trenuje w Warszawie w zdewastowanych i obskurnych pomieszczeniach Skry, co przed tygodniem obrazowo poświadczył „Przegląd Sportowy”.

Dyrektor AZS AWF Katowice Krzysztof Nowak bezradnie rozkłada ręce i przyznaje. – Materiał uderza rykoszetem w nas, ale jest przestrzelony. Anita ma u nas wszystko, czego potrzeba. W każdej chwili może przyjechać i ćwiczyć – przekonuje zawsze przychylny sportowcom Nowak. – Mamy dwie piękne siłownie z nowoczesnym wyposażeniem, dofinansowane kwotą 20 tysięcy złotych przez Polski Związek Lekkiej Atletyki w ramach Ośrodka Szkolenia Sportowego. Na naszym stadionie mamy klatkę do rzutów. Anita może trenować, rzucała już w niej zresztą rok temu, gdy nie była jeszcze naszą zawodniczką. Na piątym piętrze w naszym akademiku mamy pokoje w dobrym standardzie, a gdyby nie były odpowiednie, to w pobliżu jest Hotel Diament, z którym współpracujemy – informuje dyrektor akademickiego klubu.

Królowa znów rozgrzeje Śląski!

Pod opieką doktora

Krzysztof Kaliszewski, trener Włodarczyk, a zarazem prezes Skry, potwierdza, że współpraca z AZS AWF układa się dobrze, ale to „życie wymusza” pobyt podopiecznej w Warszawie. – Owszem, Anita zmieniła klub, ale wciąż mieszkamy w Warszawie i to tu wszystko mamy pod ręką. Zwłaszcza teraz, gdy odezwały się kłopoty z plecami i zawodniczka jest pod stałą opieką doktora Roberta Śmigielskiego. Poza tym to nie jest rzeczywistość piłkarska, gdzie jak zmieniasz klub, to dostajesz mieszkanie i się przeprowadzasz. W trakcie sezonu lekkoatleci trenują w różnych miejscach. Jeżeli jesteśmy tymczasem w Warszawie, trenujemy w Warszawie, gdy jesteśmy w Katowicach, ćwiczymy w Katowicach, gdy jesteśmy w tureckim Belek, pracujemy w Belek, a za niedługo formę będziemy szlifować w Arłamowie – konstatuje Kaliszewski i dodaje: – Ale to stolica powinna wstydzić się takiego miejsca jak Skra i zakasać rękawy. Między innymi dlatego Anita zmieniła klub.

Gotowi na mistrzostwa

Po raz ostatni Włodarczyk w tym sezonie wystartowała 16 czerwca na Stadionie Śląskim w Memoriale Kusocińskiego (zajęła 2. miejsce z wynikiem 75,12), trzy dni później wycofała się z udziału w mityngu w Ostrawie. Na światowej liście tegorocznego sezonu 34-letnia Polka zajmuje dopiero 5. miejsce. Nie wiadomo na razie, kiedy znów wróci na stadion. – Trudno na razie przewidzieć, ile straciliśmy przez kilka tygodni bez rzucania. Na razie skupiamy się na tym, żeby, być gotowi na mistrzostwa Polski (23-25 sierpnia w Radomiu) oraz wystartować w mistrzostwach świata w Dausze (27 września – 6 października) – przyznaje szkoleniowiec 8-krotnej laureatki „Złotych kolców” dla najlepszej polskiej lekkoatletki.

Ze współpracy z Włodarczyk zadowolony jest prezes Stadionu Śląskiego Krzysztof Klimosz. – Każdy ma prawo trenować tam, gdzie mu wygodniej. Pani Włodarczyk wypełnia obowiązki względem umowy z samorządem województwa, układamy kalendarz kolejnych aktywności na Śląsku, a jeżeli byłaby z jej strony wola trenowania na Śląskim, jesteśmy do dyspozycji – podkreśla Klimosz. – Może przyjechać do nas w każdej chwili, ale plan jej startów i treningów ustala trener, a my nie naciskamy – dodaje Krzysztof Nowak.

 

Na zdjęciu: Na razie autobus z Anitą Włodarczyk zaparkował w „brzydkiej” Warszawie, ale na gościnny Śląsk ma jeszcze zawitać…

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze

Więcej w lekkoatletyka